.avif)
Przez ostatnie 8 lat pracy z firmami bardzo rzadko trafiam na sytuację, w której LinkedIn faktycznie „nie jest używany”, natomiast bardzo często widzę coś znacznie bardziej problematycznego — LinkedIn niby funkcjonuje, ale nie ma żadnego realnego przełożenia na biznes, nie generuje klientów, nie wspiera rekrutacji i w zasadzie nikt do końca nie wie, po co właściwie firma tam jest.
Zazwyczaj wygląda to tak, że profil firmowy został kiedyś założony, ktoś wrzucił kilka postów, później przyszły inne priorytety, zespół rozszedł się w swoje działania i temat po prostu się rozmył, a pracownicy — nawet jeśli mają konta — działają zupełnie niezależnie od siebie albo nie działają wcale, bo nie widzą sensu.
I to jest moment, w którym zaczyna się problem, bo potencjał jest, tylko nie jest wykorzystany.
Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że praktycznie nigdy nie spotykam firm, którym brakuje kompetencji jako takich. Zespoły mają wiedzę, ludzie znają swoją branżę, często mają ogromne doświadczenie, a same firmy oferują bardzo dobre produkty albo usługi, które spokojnie mogłyby się obronić komunikacyjnie.
Tylko że nikt tego nie układa w spójny system.
Z jednej strony ktoś publikuje coś raz na jakiś czas, z drugiej strony ktoś inny nawet nie loguje się na platformę, profil firmowy żyje własnym życiem, a całość przypomina raczej zbiór przypadkowych działań niż świadomą strategię.
I w tym miejscu LinkedIn przestaje być narzędziem, a zaczyna być „obecnością”, która nic nie wnosi.
Z mojej perspektywy największą wartością szkolenia nie jest to, że przekazuję wiedzę — bo tej wiedzy w internecie jest dzisiaj bardzo dużo — tylko to, że w trakcie pracy z zespołem wszystko zaczyna się układać w logiczną całość i nagle okazuje się, że to, co wcześniej było rozproszone, zaczyna działać razem.
Zespół przestaje zgadywać, co publikować i jak się komunikować, a zaczyna rozumieć, dlaczego coś działa albo nie działa, co w praktyce zmienia bardzo dużo, bo daje poczucie kontroli nad tym, co się dzieje.
Zamiast kilku miesięcy testowania przypadkowych pomysłów pojawia się konkretny kierunek, a to sprawia, że działania zaczynają mieć sens biznesowy, a nie tylko wizerunkowy.
Nie pracuję na gotowych schematach, które ktoś musi dopasować do siebie, tylko na Waszej firmie, Waszym zespole i Waszych realnych sytuacjach, dzięki czemu to, co wypracujemy, jest od razu możliwe do wdrożenia.
To nie jest szkolenie, w którym pokazuję slajdy i omawiam funkcje platformy, tylko warsztat, podczas którego pracujemy na konkretnych przykładach z Waszej firmy i na Waszych profilach, bo tylko wtedy ma to sens.
Zadaję pytania, które porządkują myślenie, często wyciągając rzeczy, które do tej pory nie były nazwane wprost, pokazuję miejsca, w których tracony jest potencjał i wspólnie ustawiamy sposób działania zespołu tak, żeby był spójny i dopasowany do tego, czym faktycznie się zajmujecie.
W trakcie szkolenia jest przestrzeń na pytania, na doprecyzowanie rzeczy, które budzą wątpliwości, ale też na pracę operacyjną — nie kończy się to na „wiemy, co robić”, tylko przechodzimy do „jak to robimy”.
Największą różnicę widać w tym, że zespół zaczyna działać jako całość, a nie jako zbiór pojedynczych osób, które próbują coś robić niezależnie od siebie, co wcześniej było jednym z głównych problemów.
Pojawia się spójność w komunikacji, pracownicy wiedzą, jak mówić o tym, czym się zajmują, profil firmowy przestaje być przypadkowy, a działania zaczynają być regularne, co w kontekście LinkedIn ma kluczowe znaczenie.
Z perspektywy firmy oznacza to, że zaczynacie docierać do właściwych odbiorców, budujecie rozpoznawalność nie tylko przez profil firmowy, ale przede wszystkim przez ludzi, którzy go tworzą, a to z kolei zaczyna przekładać się na realne rozmowy i zapytania.
LinkedIn kilka lat temu wybaczał brak strategii, bo sama aktywność często wystarczała, żeby coś się działo. W 2026 roku to już nie działa w ten sposób, bo platforma premiuje spójność, powtarzalność i jasny sygnał, a tego nie da się osiągnąć bez uporządkowania działań na poziomie zespołu.
Dlatego coraz częściej widzę, że firmy, które nie poukładają tego na początku, bardzo szybko się zniechęcają, bo mimo wysiłku nie widzą efektów, a problem nie leży w tym, że LinkedIn „nie działa”, tylko w tym, że działania są rozproszone.
Jeżeli widzisz u siebie sytuację, w której LinkedIn niby jest obecny, ale nie ma wpływu na biznes, komunikacja jest niespójna, pracownicy nie wiedzą, co robić albo po prostu tego nie robią, to zazwyczaj nie potrzeba kolejnych pomysłów, tylko uporządkowania tego, co już macie.
I dokładnie do tego służy to szkolenie.
Umów się na zwyczajną rozmowę, podczas której porozmawiamy o tym, czego oczekujesz od LinkedIn'a.
Podzielę się moim doświadczeniem i doradzę, co można zrobić, aby zrealizować zakładane przez Ciebie cele.
Wypełnij formularz, a ja niezwłocznie odpiszę lub zadzwonię, aby umówić konkretny termin 15-minutowej rozmowy.